Monodram "Ostatnie tango z Herbertem"

Monodram "Ostatnie tango z Hernbertem"

TANIEC TEATRU Z POEZJĄ


Z nauk Diogenesa z Synopy dowiadujemy się, że można być wolnym człowiekiem w zniewolonym świecie - trzeba tylko wyzbyć się przywiązań do błahostek, takich jak dom, majątek i poważanie u ludzi. A Arystoteles poucza, że cnota nie oczekuje nagrody, sama dla siebie nagrodą będąc.
Monodram Przemysława Tejkowskiego Ostatnie tango z Herbertem pokazuje świat, gdzie miejscem Herbertowskiego słowa jest śmietnik. Bohater jest bezdomny, jak bezdomne są dziś myślenie i mądrość. Bezdomny, bo wykluczony, czy dlatego, że wybrał dumne wygnanie? A może odrzuciwszy coś, czego nie mógł zaakceptować, znalazł się poza obrębem świata, rumianego jak rzeźnia o poranku? Słychać jakieś spokojne przyzwolenie w sposobie, w jaki Bohater mówi o zabójstwie na śmietniku jako nagrodzie za godziwe życie. Kim jest Bohater? Czy to alter ego Herberta? Pana Cogito? Tejkowskiego? Wszyscy trzej zgodnie mieszczą się w tej metaforycznej Osobie, którą aktor kreuje na scenie.
Początek i koniec spektaklu to Raport z oblężonego Miasta i Przesianie Pana Cogito - dwa wiersze, które lokują Księcia Poetów w ramie klasyczności, po pierwsze przez ich artystyczną doskonałość i zakorzenienie w literackiej i historycznej pamięci, po drugie dlatego, że oba te teksty należą do kanonu Herbertowskiej etyki - wyklętego heroizmu i trwania. Pomiędzy początkiem i końcem, wewnątrz tej ramy - prawdziwe życie, co się kanonom wymyka, choć czyni z nich punkt odniesienia, cel i kryterium własnego sensu. Bohater doświadcza arcyludzkich wahań i słabości, które czynią go kimś przejmująco prawdziwym.
Poezja Zbigniewa Herberta jest wielowymiarowa, bogata. Łatwo ulegamy schematom - dostrzegamy jej wymiar etyczny, jej tragiczny heroizm, a także zanurzenie w europejskiej i narodowej tradycji. Mówimy o klasycystycznej powściągliwości, o starannej formie. Rzadziej dostrzegamy ten ostrożny gest, jakim Książę Poetów dotyka ludzkich ułomności, te wszystkie momenty zawahań i pęknięć, przez które prześwituje zdumienie niewysłowioną Tajemnicą. Ten szczególny rodzaj empatii, który sprawia, że poetyckie słowo Herberta tak dobrze czuje się na teatralnej scenie.
Zaletą spektaklu jest to, że Przemysław Tejkowski -jego twórca i wykonawca - pogodził żywioł teatru z żywiołem poezji: z jednej strony wykreował wyrazistą postać - wyrzutka, wędrowca, filozofa, człowieka, który szuka i który się już przestał bać - z drugiej pozwolił przemówić poezji, której teatrem nie zasłoni), przeciwnie - udzielił głosu Poecie, z ufnością, umiejętnie dozując powagę i ironię, podporządkował swój warsztat Herbertowskiemu przesłaniu.
Wojciech Czaplewski